Sukces znakiem Fundacji „Wspieramy Wielkich Jutra” - wywiad z p. Piotrem Karskim, laureatem konkursu

Skąd dowiedział się Pan o konkursie na logo Fundacji „Wspieramy Wielkich Jutra”?

Przeczytałem o nim na tablicy ogłoszeniowej na mojej uczelni, a dodatkowe szczegóły sprawdziłem w Internecie na stronie DGA. Chcąc dobrze się przygotować do zadania, przeczytałem więcej o samej Fundacji, jak i o Fundatorze – firmie DGA. Logotyp to symbol fundacji – dlatego musi w zwartej formie przedstawiać ideę oraz zakres jej działania.

Jaka była pierwsza Pańska myśl w odpowiedzi na wyzwanie stworzenia logotypu dla nowej fundacji?

Kiedy dowiedziałem się o konkursie, niemal od razu postanowiłem spróbować stworzyć logo dla Fundacji. Muszę przyznać, iż nie jest to pierwszy konkurs, w którym biorę udział. Uczelnia to dobre miejsce dla wymiany informacji o tego typu konkursach. Możliwość stworzenia i zaproponowania własnego projektu to również dla nas spora szansa, by zaistnieć na rynku oraz uzyskać obiektywną ocenę własnej pracy. M.in. wczoraj odbył się pokonkursowy wernisaż wystawy plakatów na temat „Seks to zdrowie – dbajmy o nie”, gdzie moja praca otrzymała wyróżnienie honorowe. Wraz z innymi będzie przez miesiąc eksponowany na plenerowej wystawie w Wilanowie, towarzyszącej 21. Międzynarodowemu Biennale Plakatu. Moja praca została, jako nieliczna, wykonana ręcznie, techniką tradycyjną - było to dla mnie spore zaskoczenie, biorąc pod uwagę polską tradycję, myślę tu szczególnie o tzw. Polskiej Szkole Plakatu.

Co motywuje Pana do aktywności i udziału w konkursach dla młodych grafików?

Do udziału w konkursach skłania mnie płynąca z tego satysfakcja i możliwość ujrzenia własnego projektu w użyciu. Niebagatelna jest też chęć ćwiczenia własnych umiejętności w odpowiedzi na różnego typu wyzwania. Zajęcia na uczelni to za mało – udział w konkursach na zewnątrz, daje okazję do własnego rozwoju zawodowego. Trudno mówić o motywacji finansowej, zwłaszcza, że nielicznym udaje się wygrać. Udział w konkursie to przede wszystkim nowe doświadczenie, a w przypadku wyróżnienia lub wygranej ogromna satysfakcja i punkt w CV. Ułatwia to wypracowanie sobie marki w branży. Sprawdza się jednocześnie swoje umiejętności budowania relacji z odbiorcą konkursu, niejako klientem.

Kiedy poznał Pan temat konkursu, czy od razu pojawił się pomysł na logo, czy też ewoluował on w trakcie pracy?

Pomysł zmieniał się i uzyskiwał coraz bardziej zadowalającą formę. Początkowo koncepcję logo opracowywałem tworząc kolejne szkice w szkicowniku. Punktem wyjścia była postać człowieka, zbudowana symbolicznie na bazie litery Y z kropką. Następnie dodawałem do tego symbolu kolejne elementy. Ostatnie cięcia i wygładzenie odbyło się już na komputerze. Mając gotową koncepcję znaku, dopracowałem go, próbując różnych rozwiązań kolorystycznych. Sam dobór czcionki oraz sposób ułożenia tekstu był szybką decyzją – później debatowaliśmy z kolegą nad sposobem łamania nazwy fundacji „Wspieramy Wielkich / Jutra” czy „Wspieramy / Wielkich Jutra”. Podłużna kompozycja całego znaku i uniknięcie symetrii pozwoliło nadać logo lżejszy charakter, uniknąć monumentalnej centralnej kompozycji, która byłaby niespójna z ideą fundacji, która w moim rozumieniu ma wspomagać jednostkę, działać niejako u podstaw.

Czy sądzi Pan, że osoba z zewnątrz, nie znająca statutu fundacji, będzie potrafiła zidentyfikować jej obszar działań, patrząc tylko na znak?

Tworząc znak graficzny, zawsze sprawdzam dwie rzeczy. Po pierwsze, czy projekt nie jest wtórny, a po drugie, czy swoim charakterem, wyglądem i dynamiką oddaje idee instytucji, którą ma reprezentować. Wiadomym jest, iż grafik może zbyt mocno sugerować się własnym pomysłem i dostrzegać w nim więcej, niż osoby postronne. Dlatego dla mnie, najcenniejsza jest ocena moich prac przez rodzinę. Jej spojrzenie oraz cenne uwagi ułatwiają mi w miarę obiektywne podejście do własnej pracy – jakże trudne, gdy pracuje się koncepcyjnie, gdy trzeba wypracować coś świeżego. Nie korzystam w tym celu z pomocy szkoły – staram się oddzielać sferę nauki od własnych konkursowych prac. Lepiej pochwalić się wygraną, czyli tym, co się osiągnęło dzięki narzędziom do pracy, które daje uczelnia.

Czy istnieje ryzyko, że projekt jest podobny do innego logo?

Trudno jest stworzyć coś całkowicie oryginalnego, zupełnie innego niż wzory widziane do tej pory – to nieuniknione. Zwłaszcza jako graficy, musimy być obyci z tematem – mnóstwo logotypów dociera do nas w szkołach, oglądamy je w księgarniach, w prasie. Wśród tysięcy logotypów, które widziałem, nie dostrzegłem nic na tyle podobnego, by uznać logo Fundacji za wtórne. Jednocześnie pamiętajmy, że motyw człowieka z podniesionymi rękoma jest dość popularny. Trudno jednak od tego uciec. Cele Fundacji DGA są wspólne z wieloma innymi instytucjami; ich loga też mają za zadanie oddać charakter tych działań. Sukces, graficznie, często ubierany jest w postać człowieka, unoszącego ręce w naturalnym geście triumfu. W znaku Fundacji, poza centralnie umieszczoną postacią człowieka, istotne są również formy po jej bokach. Symbolizują osoby, które wspierają jednostkę, ułatwiając jej wybicie się z tłumu i osiągnięcie sukcesu. Te elementy dają jednak więcej możliwości interpretacji.

Co, poza statutem Fundacji, było inspiracją do stworzenia znaku właśnie w takim kształcie?

Jak wspomniałem, znak wypracowałem na drodze licznych prób. Pewną inspirację, głównie w sferze kolorystyki, zawdzięczam logo Fundatora - firmy DGA. W logo Fundacji można wpisać motyw łuku, charakterystyczny dla znaku Spółki. Uważam, że dzięki zastosowanej formie i kolorystyce znak fundacji ma formę bardziej przestrzenną, dzięki czemu osiąga lżejszy, bardziej świeży charakter. Harmonizuje to z ideą Fundacji i odmładza jej wizerunek, zgodnie z główną grupą docelową działań. Znak DGA jest według mnie bardziej statyczny – to dobre rozwiązanie dla firmy, która powinna kojarzyć się ze stabilnością i zaufaniem.

Czy czuł Pan, że Pański projekt będzie najlepszy i wygra?

Może nie do końca spodziewałem się pierwszego miejsca, ale muszę przyznać, że na tle pozostałych projektów, które wykonuję na potrzeby konkursów, byłem szczególnie zadowolony z projektu logo dla Fundacji. Znak według mnie łatwo zaadaptować do potrzeb fundacji pod kątem identyfikacji wizualnej oraz materiałów promocyjnych. Jest charakterystyczny i łatwy do zapamiętania. Wiązałem z tym projektem pewne nadzieje.

Jak to się stało, że uczy się Pan grafiki?

Kilka lat temu, w gimnazjum, postanowiłem zdawać na ASP. Ta uczelnia mocno weryfikuje przyszłych studentów; na egzaminach trzeba wykazać się wszechstronnymi umiejętnościami plastycznymi. Nie kończyłem liceum plastycznego, przez trzy lata uczęszczałem na zajęcia plastyczne do Domu Kultury przy Myśliwieckiej. Teraz jestem studentem wydziału grafiki, ukończyłem drugi rok studiów. Na uczelni póki co, otrzymywałem solidny warsztat ogólnych umiejętności plastycznych, uczę się między innymi podstaw projektowania, co ułatwiło mi wybór dalszej specjalizacji – będzie to grafika użytkowa. Wybrałem tę ścieżkę z nadzieją, że uda mi się praktykować w wybranej pracowni projektowania graficznego. Wybór grafiki użytkowej podyktowany był tym, że według mnie jest bardziej praktyczna i daje większe możliwości rozwoju. Poza tym, fascynuje mnie sztuka użytkowa i możliwość oglądania swojego pomysłu w codziennym użytku. Projektowanie graficzne pozwala na większy dystans do własnego dzieła, gdyż projektant musi wziąć pod uwagę wymagania klienta. Oczywiście, tworzę też dla siebie prace stricte artystyczne, jednak w sensie zawodowym bardziej interesuje mnie praca twórcza w odpowiedzi na konkretne wyzwanie.

Jakie są Pańskie plany na przyszłość zawodową – czy widzi się Pan roli wolontariusza?

Po wakacjach podejmę pracę w pracowni zgodnie z wybraną specjalizacją, myślę także o otwarciu w przyszłości własnego mikrostudia graficznego. Zamierzam również odbyć praktyki w dobrym studiu graficznym. Mając własne studio, z pewnością będę również angażował się we współpracę z fundacjami. Takie działania podejmuje wiele studiów graficznych. Jest to zazwyczaj charytatywne bądź pół charytatywne graficzne wsparcie różnych działań na rzecz dzieci i innych beneficjentów fundacji. Często jest to również bezpośrednie angażowanie się grafików w różnego rodzaju akcje charytatywne, czasem animowanie kultury itd.